niedziela, 24 listopada 2013

Hit 7. kolejki PlusLigi

Walka, siła, zaangażowanie i ogromne emocje - tego wszystkiego mogliśmy doświadczyć oglądając wczoraj pojedynek gigantów - PGE Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla.
Przeżyjmy to jeszcze raz!



Na trybunach w hali "Energia" w Bełchatowie komplet widzów. Przed telewizorami tysiące kibiców.
Godzina 14.45 - rozpoczynamy spotkanie!
Pierwszy set padł łupem siatkarzy z Jastrzębia. Wspaniała gra w obronie i kilka udanych kontr sprawiły, że osiągnęli oni bezpieczną przewagę i z łatwością doprowadzili ją do końca pierwszej odsłony.
W drugim secie zaczął się prawdziwy siatkarski bój. Swoje szanse na zakończenie tej odsłony miały zarówno jedna, jak i druga drużyna. Ostatecznie to Skra wydarła zwycięstwo i wygrała go 27:25, jak się później okazało, otwierając sobie tym samym drogę do zwycięstwa w całym meczu - 3:1.



"Cóż, każda seria kiedyś się kończy. Mam nadzieję, że teraz rozpoczniemy kolejną" - mówił przed kamerami Polsatu Sportu Krzysztof Gierczyński.

Jastrzębski Węgiel musiał przerwać serię zwycięstw, przyznając przy tym wyższość bełchatowian, szczególnie w elemencie zagrywki.
Skra Bełchatów natomiast po wyjazdowej porażce z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle odrodziła się na nowo, zdobywając kolejne 3 punkty i plasując się na 2. miejscu w tabeli.

Oba zespoły czekają teraz mecze z nieco słabszymi rywalami. Siatkówka wielokrotnie pokazała nam jednak, że nie ma czegoś takiego jak mecze z góry wygrane.
Nawet pozornie najsłabsze zespoły są w stanie walczyć z najlepszymi, choćby tak jak beniaminek tegorocznej edycji PlusLigi - Czarni Radom.
Kibicom Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla nie pozostaje więc nic innego, jak trzymać kciuki za swoje drużyny w kolejnych spotkaniach, bo liga dopiero nabiera tempa.
A wszystkim siatkarskim koneserom życzę, aby każdy mecz był tak emocjonujący jak ten wczorajszy w Bełchatowie. 
Ekstraklasę piłkarzy pozostawię bez komentarza, ale ligę siatkarzy trzeba przyznać mamy na światowym poziomie! :)





PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 3:1 (18:25, 27:25, 25:23, 25:21)

PGE Skra: Uriarte 3, Antiga 6, Kłos 12, Wlazły 22, Włodarczyk 2, Wrona 10 oraz Zatorski (l), Tuia 8, Brdović, Conte. Trener: Falasca.
Jastrzębie: Masny 3, Kubiak 9, Pajenk 12, Łasko 14,Gierczyński 15, van de Voorde 11 oraz Wojtaszek (l), Popiwczak, Malinowski, Bontje.Trener: Bernardi.

MVP meczu: Uriarte. Sędziowali: Burkiewicz i Dudek. Widzów: 2700.


Do zobaczenia w kolejnym poście! :)


środa, 20 listopada 2013

Norwegian Wood

W zakładce "O blogu" napisałam, że będziecie tu mogli znaleźć oceny książek.
Jako że nie było jeszcze żadnej, dziś czas na pierwszą.

Kilka miesięcy temu przyjaciółka poleciła mi książkę "Norwegian Wood" Murakamiego. Na początku podchodziłam do niej dość sceptycznie, jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie.




Recz dzieje się w Japonii w latach 60 ubiegłego wieku. Pozornie jest to historia życia zwykłego studenta. Zgłębiając się jednak w fabułę, można odkryć że jest to piękna opowieść o nadziei mieszającej się ze smutkiem, o miłości i szczęściu przeplatającej się ze śmiercią.

"– Trudno o idealną miłość?                                                                                – Nie. Nawet ja nie chcę aż tyle. Chciałabym tylko móc się zachowywać jak zwykła egoistka. Prawdziwa egoistka. Na przykład mówię, że chcę ciastko biszkoptowe z truskawkami, a ty rzucasz wszystko i biegniesz je kupić. Wracasz zziajany i podajesz mi je: „Proszę, Midori, oto ciastko biszkoptowe z truskawkami”, a ja wtedy mówię: „Nie mam już na nie ochoty” i wyrzucam przez okno. Czegoś takiego potrzebuję.
– Zdaje mi się, że to nie ma żadnego związku z miłością – powiedziałem lekko zdumiony.
– Ma. Tylko ty tego nie wiesz. Są okresy w życiu dziewczyny, kiedy to jest nieprawdopodobnie ważne.
-Wyrzucanie przez okno ciastek z truskawkami?
– Tak. Chcę, żeby mój chłopak powiedział: „Zrozumiałem, Midori. Myliłem się. Powinienem był się domyślić, że stracisz ochotę na to ciastko. Jestem głupi jak osioł i gruboskórny (...)
– I co wtedy?
– Wtedy będę go kochać, bo na to zasłużył.
– Myślę, że to kompletny nonsens.
– A dla mnie to jest miłość. Mimo, że nikt tego nie rozumie."

Myślę, że "Norwegian Wood" to idealna książka na długie jesienno-zimowe wieczory. Pomimo, że może wprowadzić nas w nostalgię, zostawi po sobie trwały ślad w postaci refleksji nad sensem naszego życia. Serdecznie polecam ją wszystkim, a w szczególności pożeraczom tego typu lektur. Tę spokojnie pożrecie w ciągu trzech długich wieczorów :)


"Nie tracąc nadziei trzeba powoli rozplątywać zasupłane nitki. Choćby sprawa wyglądała beznadziejnie, zawsze gdzieś znajdzie się jakiś luźny koniec. Gdy wokół jest ciemno, pozostaje tylko spokojne czekanie, aż oczy przywykną do mroku."

niedziela, 17 listopada 2013

Tysiące głosów!

Cześć :)
Dziś słów kilka o najlepszych głosach świata.
Głos posiada każdy z nas. Nie każdy potrafi jednak operować nim tak, aby słuchaczom robiło się gorąco z wrażenia. Na świecie jest bardzo wiele wspaniałych głosów. Postaram się jednak wybrać te najbardziej wyjątkowe, wywołujące u mnie największy podziw i zachwyt. Na pierwszy ogień pójdą panie.
Nie będę nic pisać, wystarczy posłuchać :)

5. Celine Dion





4. Edyta Górniak





3. Amy Winehouse 




2. Adele



1. Whitney Houston

Kogo jeszcze dodalibyście do tej listy? 

czwartek, 14 listopada 2013

Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej mężczyzn 2014

Jak zapewne wiecie, w dniach 3-21 września 2014 w Polsce odbędzie się wydarzenie porównywalne do Euro 2012! Nad Wisłę zjadą się najlepsze siatkarskie reprezentacje z całego świata, aby bić się o mistrzowski tytuł!
Oprócz względów czysto sportowych, jest to też ogromne logistyczne przedsięwzięcie. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, drogi, lotniska, hotele i co najważniejsze - hale, muszą znajdować się w stanie najwyższej gotowości.
Ceremonia i mecz otwarcia odbędą się na Stadionie Narodowym. Będzie to historyczne wydarzenie, bowiem w Polsce nigdy wcześniej nie rozgrywano siatkarskiego meczu na stadionie piłkarskim.
Następnie rywalizacja przeniesie się do 6 miast gospodarzy. Będą nimi: Katowice, Łódź, Wrocław, Gdańsk, Bydgoszcz i Kraków.
Ostatnia z hal jest teraz w budowie, po ukończeniu ma pomieścić ponad 15 tys. osób, dzięki czemu stanie się największym obiektem siatkarskim w Polsce.
Wielki finał i ceremonia zakończenia, odbędzie się w świątyni polskiej siatkówki, Katowickim Spodku!


W Katowicach został już nawet postawiony zegar odliczający czas do Mistrzostw Świata! 
W powietrzu powoli zaczyna być wyczuwalna atmosfera siatkarskiego święta! 


Katowicki zegar nieubłaganie przypomina nam, że do Mistrzostw Świata czasu jest coraz mniej.
Dzięki tej imprezie, możemy znów pokazać się światu jako kraj godny odwiedzenia, kraj który potrafi organizować wielkie przedsięwzięcia!
Mam nadzieję, że zainteresowanie polskich kibiców będzie tak samo ogromne jak na Euro 2012, bo przecież w Polsce siatkówka jest drugim, zaraz po piłce nożnej, sportem narodowym!



Oficjalne logo Mistrzostw Świata 2014 i logotypy miast - gospodarzy



Jeśli tak jak mnie zaciekawił Was ten temat, już nie możecie doczekać się Mistrzostw Świata, z całych sił chcecie przyspieszyć katowicki zegar i pragniecie dowiedzieć się jeszcze więcej o tej fantastycznej imprezie, polecam Wam magazyn siatkarski Polska 2014, emitowany w każdy czwartek o godz. 20.30 na Polsat Sport News.
Znajdziecie tam więcej informacji zarówno na tematy organizacyjne jak i czysto sportowe. Co tydzień nowi goście, co tydzień inne, ciekawe tematy.
Polecam, pozdrawiam i z niecierpliwością czekam do 20:30.
Do zobaczenia w następnym poście! :)

poniedziałek, 11 listopada 2013

Top of the top

Dziś post dedykowany Ani, w którym opowiem Wam o artystach, którzy na zawsze odmienili polską scenę muzyczną. Temat jest bardzo poważny, więc proszę się nie śmiać.

1. Stachursky - niezwykle utalentowany wokalnie artysta. Z Wikipedii można wyczytać, że kiedyś był harcerzem, co wyjaśnia jego wokalny geniusz.
Jego piosenka "Typ niepokorny" na zawsze odmieniła życie niepokornych Polek i Polaków.






2. Ich troje - polski zespół pop-rockowy (?!), którego liderem była niezwykle kolorowa postać, Michał Wiśniewski. Zespół w swojej twórczości poruszał bardzo istotne tematy, przykładem może być apel "Keine Granzen (Żadnych Granic!)" na Eurowizji w 2006r.






3. Doda - w zasadzie od niej powinnam zacząć. Osobistość wszystkim znana z nieprzeciętnej urody i fenomenalnej, chwytającej za serce twórczości.
Jej utwór "Nie daj się" często pomaga zwykłym śmiertelnikom przetrwać trudne chwile. Poza tym, jak wiadomo, "Królowa jest tylko jedna".







4. Boys - polskie One Direction, zespół, który będą pamiętać pokolenia! Swoją twórczością nie raz uświetniali polskie wesela, porywając do tańca nawet najbardziej opornych gości.




5. Weekend - świeżo odkryta perełka. Ich utwór "Ona tańczy dla mnie" chwycił za serca miliardy ludzi, nie tylko z Polski. To właśnie dzięki temu zespołowi Polska zaistniała na światowej scenie muzycznej!




.
.
.
.
.

A teraz pomyśl....
Śmiałeś się?
A znasz na pamięć refren choć jednej z tych piosenek?
.

.
.
Może więc prawdą jest, że ci artyści na zawsze odmienili życie zwykłych Polaków? :O

piątek, 8 listopada 2013

Wiara, siła, męstwo, to nasze zwycięstwo!

Dziś słów kilka o najważniejszym turnieju sportowym na świecie.
Elektryzuje on miliardy ludzi, sprawia że kibice zarywają noce śledząc zmagania sportowców ze swojego kraju. To wtedy przypominamy sobie o takich dyscyplinach jak judo, strzelectwo czy ping-pong. To właśnie wtedy radość i nadzieja mieszają się ze smutkiem, to wtedy uważnie śledzimy zapalający się znicz. Znicz walki i nadziei.
Sportowiec przez całe życie pracuje na ten turniej. Już jako dziecko marzy o zdobyciu medalu, potem trenuje w pocie czoła, aż w końcu nadchodzi ten dzień. Te dni. Te tygodnie. Te wspaniałe chwile.
Igrzyska Olimpijskie, bo właśnie o nich mówię, dla wielu są spełnieniem dziecięcych marzeń, zwieńczeniem ciężkiej pracy.
Myślę, że o polskich medalistach Olimpijskich, zarówno Olimpiad letnich jak i zimowych, powinno się uczyć w szkole, bo są to bohaterowie historii najnowszej. To Oni dla wielu młodych sportowców są wzorem do naśladowania, siłą napędową do dalszych treningów. To Oni pokazują wielu ludziom, że nie ma rzeczy niemożliwych i ciężką pracą można dojść na szczyt nawet najwyższej góry. To wreszcie Oni doprowadzają nas do łez wzruszenia i łez smutku, do dumy i rozpaczy, do niewyobrażalnych emocji, niespotykanych w żadnej innej dziedzinie życia.
Przypomnijmy sobie kilka najpiękniejszych chwil Polaków na Olimpiadach. Powspominajmy, bo myślę że warto.







Nie wiem jak jest u Was, ale u mnie, za każdym razem gdy oglądam te filmiki na ciele pojawiają się ciarki, a w oczach stają łzy. Sport ma w sobie niewyobrażalną siłę rażenia. Magię. Uzależnia, ale warto dać się ponieść temu uzależnieniu. Kiedy raz w nie popadniecie, nie wyjdziecie z niego do końca życia. I wtedy poczujecie, że jesteście najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Ludźmi, którzy całym sercem kochają sport. Ludźmi, którzy wiedzą co to znaczy nie spać z powodu meczu, biegu, walki. Ludźmi, którzy znają prawdziwe emocje. Ludźmi z pasją.

wtorek, 5 listopada 2013

Mecz siatkówki na Stadionie Narodowym!

Jeszcze niedawno mogło się to wydawać nierealne, a teraz stało się faktem.
To już pewne, mecz otwarcia Mistrzostw Świata 2014 w siatkówce mężczyzn odbędzie się na Stadionie Narodowym!


Jedni powiedzą - super pomysł. Inni będą narzekać doszukując się problemu w każdym ruchu PZPS-u.
Wielu ludzi narzeka na słabą widoczność, mówi się, że bez lornetki z trybun nie będziemy mogli dojrzeć piłki. Być może jest w tym sporo racji, ale przecież nie wiadomo nawet czy bilety na najodleglejsze miejsca trafią w ogóle do sprzedaży. Poza tym słyszałam coś o dostawkach, które mają być zrobione bliżej boiska.



Nie zapominajmy, że pomimo słabej widoczności, mecz siatkarzy na tak ogromnym obiekcie niesie za sobą wiele korzyści. Oprócz doskonałej okazji do promocji siatkówki, będzie to wspaniała możliwość pokazania światu który kraj ma najlepszych kibiców!
 W halach, gdzie mieści się około 10 tys. ludzi, panuje wspaniała atmosfera. Ludzie wspólnie się bawią, kibicują i w jedności okazują swój patriotyzm. Na Stadionie Narodowym byłoby co najmniej 5 razy więcej polskich gardeł do krzyczenia i śpiewania.  Myślę, że polscy kibice są w stanie zrobić podczas tego meczu coś wielkiego! Są w stanie pokazać wszystkim, że są najlepsi na świecie!

Hymn w wykonaniu 10 tys. ludzi jest niezapomnianym przeżyciem. Aż się boję pomyśleć co to będzie gdy wykona go 50 tys. polskich gardeł :)







Nie pozostaje nam więc nic innego jak z niecierpliwością czekać na to, historyczne przecież wydarzenie. Myślę, że tego dnia każdy Polak powinien być wtedy na Stadionie Narodowym!
P.S. Tylko nie wykupcie mi wszystkich biletów :)




Na koniec jeszcze jeden filmik. A co mi tam! :)

sobota, 2 listopada 2013

Trzeba żyć!

Wczoraj Święto Zmarłych, dziś Dzień Zaduszny. Wspominamy wszystkich tych, którzy odeszli, przywołujemy wspomnieniami naszych najbliższych, zatrzymujemy się w zadumie nad ich grobami.
A co z nami, tymi którzy wciąż żyją? Po co tak właściwie żyjemy? To chyba najczęstsze pytanie, które na zawsze pozostanie bez odpowiedzi.
Jedno jest pewne - mimo wszystkich przeciwności losu musimy żyć. I chociaż czasem zdarzają się sytuacje, w których życie wychodzi nam bokiem, musimy stawać im czoła, bo przecież życie to najpiękniejsze co mogło nam się przytrafić. 
   Ostatnio do kin wszedł film pt. "Mój biegun". Jest to opowieść o życiu Jaśka Meli, ale przede wszystkim o pokonywaniu własnych słabości i o tym, że mimo pojawiających się barier, można żyć normalnie. 



Jasiek najpierw stracił młodszego brata, potem uległ poparzeniu, w wyniku którego stracił rękę i nogę.
Mimo tego, wraz z Markiem Kamińskim zdobył oba bieguny, stając się najmłodszym i pierwszym niepełnosprawnym, który tego dokonał. Teraz pomaga innym potrzebującym, prowadząc fundację "Poza Horyzonty".

"Kalectwo to nie brak ręki i nogi! Kalectwo to stan umysłu!" 

Film pt. "Mój biegun" opowiada głównie o relacjach ojciec-syn, ukazując emocje towarzyszące wszystkim trudnym chwilom w życiu rodziny Melów.
Polecam go szczególnie tym, którzy zwątpili w swoje możliwości. Jeśli wydaje Wam się, że znaleźliście się w sytuacji bez wyjścia, jeśli myślicie, że los skrzywdził Was jak nikogo innego na świecie, weźcie się w garść, udajcie się do kina i zastanówcie się czy naprawdę nie ma dla Was nawet cienia nadziei.


"Wszystko jest po coś. Nawet największe nieszczęścia" ~ Jan Mela


środa, 30 października 2013

Co się kryje w tekstach współczesnych piosenek?

Czy zastanawiało Was kiedyś o czym tak naprawdę jest tekst Waszej ulubionej piosenki?
Czy wiecie co tak zacięcie nucicie w łazience, na imprezach czy w zaciszu swojego pokoju?

Pewnie każdy z nas miał sytuację, w której po wysłuchaniu jakiegoś numeru powiedział sobie: "O, to jest dobre! To mi się podoba!".
Paradoksalnie największe hity, najbardziej chwytliwe numery mają najprostsze i najmniej ambitne teksty.

Wystarczy przypomnieć sobie niedawny szał na piosenkę "Ona tańczy dla mnie" zespołu "Weekend", czy na jakikolwiek hit z gatunku disco-polo.
Przeciętny Polak zna na pamięć refreny piosenek "Jesteś szalona" czy "Niech żyje wolność, wolność i swoboda", tak naprawdę nie zdając sobie sprawy że każda z nich opowiada mniej więcej o tym samym: o miłości, zabawie i fajnych panienkach.

O ile w polskich piosenkach, nawet tych z gatunku disco-polo może się jeszcze dopatrzeć czegoś wartościowego, ("miłość odchodzi, słyszę znów z Twoich ust" - brzmi poetycko, prawda? :)), o tyle w niektórych zagranicznych hitach nie ma nawet cienia sensu.
Całkiem niedawno mieliśmy szał na piosenkę Gusttavo Limy (Lima?) "Balada Boa".
Z radia, z telewizji, z naszych telefonów dobiegało wszechobecne "cieciejerecie cieciejerecie", które nie znaczyło zupełnie nic. Dosłownie.
Zapewne autorowi tekstu w najmniej oczekiwanym momencie skończyła się wena twórcza i postanowił zastąpić tekst, jak się okazało bardzo chwytliwym, cieciereciowaniem. Cel został osiągnięty, piosenka chwyciła, pieniążki są, więc czym się martwić?

Trzeba sobie jednak zadać pytanie - po co tworzyć takie piosenki?

Pewnie nie raz słyszeliście od swoich rodziców "kiedyś to była muzyka". Pewnie niektórzy z Was stawali w obronie obecnej muzyki i po części mieli rację, bo przecież teraz też zdarzają się perełki, ale jest ich zdecydowanie mniej niż za czasów świetności polskiego rocka - lat 70 i 80.

Przeanalizujmy więc teksty piosenek z tamtych czasów.
To przecież właśnie wtedy powstawały nieśmiertelne piosenki (nie chcę powiedzieć hity, bo to kojarzy się zbyt jednoznacznie z tym dnem które leci teraz na MTV), które do dziś są znane i lubiane przez wielu.

Trzeba zacząć od tego, że były to czasy buntu przeciwko władzy.
Artyści poprzez muzykę chcieli się sprzeciwić systemowi komunistycznemu panującemu wtedy w Polsce, a więc tworzyli po coś.
Autor piosenki "Przeżyj to sam", Andrzej Sobczak przyznaje że wiedział "że za tę piosenkę może iść do pierdla”, a mimo to wydał ten nieśmiertelny hit.
Początkowo utwór miał mieć nieco inną treść, nie przeszedł jednak cenzury, więc w napadzie złości zostały napisane dobrze nam znane słowa "Przeżyj to sam".
I tak powstał tekst:
"A spiker cedził ostre słowa
Od których nagła wzbierała złość
I począł w Tobie gniew kiełkować
Aż pomyślałeś: milczenia dość".
Oczywiście utwór ponownie ocenzurowano, ale kilkukrotne puszczenie w radiu sprawiło, że chwycił, zapadł w pamięć słuchaczy i zaczął żyć własnym życiem.

Przypadków ocenzurowania utworów było znacznie więcej.
Nie będę się tu jednak o tym rozpisywać, być może napiszę o tym kiedyś oddzielnego posta. 

Rzecz jasna, oprócz tych perełek, w tamtych czasach powstawały też mniej ambitne utwory jak chociażby "You're my heart, you're my soul" czy inne hity zespołu Modern Talking.
Reasumując. W każdym okresie czasu powstają różne utwory - mniej lub bardziej ambitne.
To od nas zależy czego słuchamy i czy tekst piosenki jest dla nas tak samo ważny jak jej melodia.

Na temat tekstów piosenek mogłabym się rozpisywać godzinami.
Nie chcę Was jednak zanudzać, bo nie wiem nawet czy taka forma postów Wam odpowiada.
Jeśli zainteresował Was temat sensu tekstów współczesnych piosenek, a właściwie jego braku, polecam Wam obejrzeć filmik wykonania CeZika, który w sposób humorystyczny obnaża zagraniczne hity.






Jeśli zaś zaintrygował Was temat piosenek z "tamtych lat" odsyłam Was do absolutnie ponadczasowego utworu, który bez wątpienia został napisany po coś.





W komentarzach piszcie co o tym sądzicie i czy podoba Wam się taka forma postów.
Możecie też dawać swoje propozycje na nowe tematy poruszane na blogu, nie tylko muzyczne. 

CZYTASZ? DAJ MOTYWACJĘ DO DALSZEGO PISANIA POSTÓW! KOMENTUJ! :)

poniedziałek, 28 października 2013

Polskie, znaczy gorsze?

Siatkarskie zawirowania zakończyły się wraz z wyborem nowego trenera, więc czas poruszyć na blogu inne tematy.
Długo myślałam o czym napisać tego posta, aż w końcu doszłam do wniosku, że może warto by było zrobić przegląd polskich zespołów. Wielu z nas coraz częściej słucha zagranicznej muzyki, nie zdając sobie sprawy, że także w Polsce są zespoły godne polecenia i posłuchania.
Dziś postaram się zaprezentować Wam grupy muzyczne, które według mnie zasługują na sławę, pieniądze i wielką karierę :)
P.S. Nie umiałabym uporządkować tych kapel od najlepszej do najgorszej, więc zaprezentuję je w kolejności losowej. Sami ocenicie, która trafia w Wasz gust, a od której będziecie się trzymać z daleka.


                              
                   
Perfect

Polski zespół rockowy, o którym słyszał chyba każdy. Autorzy wielu nieśmiertelnych przebojów.
Mimo upływu lat wciąż czynnie działają na polskiej scenie muzycznej. Niedawno ukazała się płyta zatytułowana "XXX", na której usłyszeć możemy świeżutkie hity np. "Trzeba żyć" czy "Raz po raz".

Data założenia: 1977 r.
Wokalista zespołu: Grzegorz Markowski
Największe przeboje: "Autobiografia", "Kołysanka dla nieznajomej", "Niepokonani", "Nie płacz Ewka", "Niewiele Ci mogę dać", "Chcemy być sobą", "Ale w koło jest wesoło"


"Autobiografia" królowała przez wiele tygodni na szczytach list przebojów




Dżem

Zespół będący nie tylko genialnym towarem muzycznym, ale i dla wielu symbolem polskiego bluesa.
Teksty piosenek są w wielu przypadkach odzwierciedleniem życia i uczuć wokalisty Ryszarda Riedla. Utwór "Modliwa" to swoiste zawołanie do Boga o pomoc w wyjściu z nałogu, "List do M." to pewnego rodzaju spowiedź, a "Sen o Victorii" - apel o wolność.
Charyzmatyczny Rysiek mimo śmierci na zawsze pozostanie w sercach fanów jako jeden z najlepszych głosów wszechczasów. 

Data założenia: 1973r.
Wokalista zespołu: w pamięci fanów - Ryszard Riedel; obecnie - Maciej Balcar
Największe przeboje: "W życiu piękne są tylko chwile", "List do M.", "Modlitwa", "Whisky", "Sen o Victorii", "Wehikuł czasu", "Do kołyski"





Budka Suflera

Jeden z najlepszych zespołów rockowych, jakie Polska miała na swojej scenie muzycznej.
Autorzy nieśmiertelnej "Jolki", twórcy takich hitów jak "Bal wszystkich świętych" czy "Jest taki samotny dom". Mimo zawirowań na miejscu wokalisty, najbardziej znany i utożsamiany z zespołem jest Wojciech Cugowski.

Data założenia: 1974r.
Wokalista zespołu: Wojciech Cugowski, Felicjan Andrzejczak, Izabela Trojanowska
Największe przeboje: "Jolka Jolka, pamiętasz", "Jest taki samotny dom", "Takie tango", "Bal wszystkich świętych", "Ratujmy co się da", "Twoje radio", "Piąty bieg", "Martwe morze", "Jeden raz", "Sen o dolinie"


Budka Suflera to nie tylko "Jolka Jolka", "Takie tango" i "Bal wszystkich świętych". W ich dorobku znajduje się także wiele innych wspaniałych piosenek. 




Bracia

Zespół dużo młodszy od poprzedników.
Założycielami są synowie wokalisty Budki Suflera: Piotr i Wojciech Cugowscy.
Pierwszy z nich obdarzony jest potężnym głosem, a drugi wspaniale włada gitarą.
Można powiedzieć, że ostatnio zespół ten przechodzi istny renesans. Ich nowa płyta "Zmienić zdarzeń bieg" urzekła wielu, nawet tych wypowiadających się sceptycznie o twórczości Braci.

Data założenia: 1997r.
Wokalista zespołu: Piotr Cugowski
Największe przeboje: "Nad przepaścią", "Za szkłem", "Nie jestem święty", "Śmierć jest kobietą", "Parnassus", "Wierzę w lepszy świat", "Niczego więcej", "Jeszcze raz", "Idę do piekła", "Po drugiej stronie chmur"







Kult

Polski zespół rockowy założony przez wokalistę - Kazika Staszewskiego i Piotra Wieteską.
W swojej twórczości często nawiązują do polityki jak chociażby w utworach:  "Polska", "Panie Waldku pan się nie boi" czy "Hej czy nie wiecie".
Często poruszają też tematy, których zwykli artyści starają się nie poruszać, jak chociażby w piosenkach "Wódka" czy "Gdy nie ma dzieci w domu".

Data założenia: 1982 r.
Wokalista zespołu: Kazik Staszewski
Największe przeboje: "Baranek", "Gdy nie ma dzieci w domu", "Do Ani", "Polska", "Hej czy nie wiecie", "Amnezja", "Po co wolność", "Czarne słońca", "Arahja", "Marysia"







Oczywiście nie jestem w stanie wymienić wszystkich wspaniałych polskich zespołów. Nie napisałam nic o "Hey" "Lemon", "Lombardzie" czy innych wspaniałych grupach.
Zachęcam Was do słuchania polskiej muzyki, bo jak widać jest czego słuchać!



A wy macie swoje ulubione polskie zespoły? A może podobają Wam się moje propozycje?
Piszcie w komentarzach! :)


piątek, 25 października 2013

It's about Heart!

Post o trenerze Polski, Andrei Anastasim już był.
Przepraszam, byłym trenerze, bo to co wszyscy przeczuwaliśmy stało się faktem, już oficjalnie Andrea Anastasi nie jest trenerem reprezentacji Polski.
Trudne do pojęcia, a jednak prawdziwe. Tak ciężko przychodzi mi zaakceptowanie tej sytuacji.
Człowiek, dzięki któremu pokochałam siatkówkę, osoba która wycisnęła z naszych chłopaków całą finezję gry, nie jest już "ojcem" tej drużyny.
Nie będę się powtarzać, pisząc po raz kolejny wspomnienia pięknych chwil pod Jego wodzą, bo nie o to tutaj chodzi. Wszystkich ciekawych, chcących poznać moje zdanie na ten temat odsyłam do poprzedniego posta. I pamiętajcie: Wspomnienia to coś czego nikt nam nigdy nie odbierze!

Dziś słów kilka na temat nowego trenera reprezentacji Polski.
Prognozy były różne, niektórzy mówili, że nowym szkoleniowcem zostanie Vladimir Alekno, inni stawiali na Glenna Hoag'a, a ostatecznie PZPS postanowił zrobić nam wszystkim ogromną niespodziankę.
Czy miłą? Czas zweryfikuje, czy ryzyko podjęte przez Polski Związek Piłki Siatkowej okaże się dobrym ruchem, bo niewątpliwie wybór niedoświadczonego trenera jest ogromnym ryzykiem.

Dla niepoinformowanych - już mówię o co mi chodzi.
Otóż na trenera reprezentacji Polski został wybrany wciąż czynny zawodnik Skry Bełchatów, Stephane Antiga.



Doskonały zawodnik, przesympatyczny człowiek.... a trener? 

O ile miłości do Polski nie można mu odmówić, bo w końcu gra u nas 6 lat, o tyle w jego bogatym siatkarsko CV trudno się doszukać rubryczki "doświadczenie trenerskie".
Niewątpliwie Antiga będzie się starał udowodnić, że nie tylko papier świadczy o klasie szkoleniowca, pewnie da z siebie wszystko, pewnie będzie zapowiadał walkę o medal Mistrzostw Świata, ale czy to jest w ogóle możliwe?
Czy naprawdę człowiek nie mający żadnego doświadczenia jest w stanie wyprowadzić nasz zespół z fali porażek? Czy to co nie udało się utytułowanemu Anastasiemu uda się Antidze?
Na dzień dzisiejszy nie chcę snuć jakichś teorii, nie chcę z góry skazywać nowego szkoleniowca na porażkę, bo oczywiście życzę mu jak najlepiej, choć nie ukrywam że nawet w najśmielszych snach nie przewidziałabym takiego obrotu sprawy.
Nie pozostaje więc nic innego jak mocno trzymać kciuki za biało-czerwoną armię, oby ten eksperyment wyszedł nam na dobre.
Oby Stephan Antiga dołączył do klanu wspaniałych trenerów reprezentacji Polski: Lozano, Castellaniego i Anastasiego.
Niech nasza drużyna pod Jego przewodnictwem podobnie jak pod wodzą Anastasiego, wróci na szczyt.
Niech na szyjach naszych Orłów znów zawisną medale, niech znów zabrzmi Mazurek Dąbrowskiego, niech nasze serca znów rozeprze duma, a w naszych oczach znów pojawią się łzy szczęścia.
Obyśmy znów walczyli, obyśmy znów wygrywali, obyśmy znów byli NIEPOKONANI!!!





wtorek, 22 października 2013

Come on guys!


Andrea Anastasi - ojciec ostatnich sukcesów naszych siatkarzy, choć podobno sukces ma wielu ojców; winny ostatnich porażek, bo za przegraną odpowiada wyłącznie trener. Człowiek, dzięki któremu poznaliśmy smak złota Ligi Światowej, osoba która pokazała nam że nawet bez największych gwiazd jesteśmy w stanie odnieść sukces. To właśnie on udowodnił nam wszystkim, że najważniejsza jest drużyna, że nawet kiedy inni nie dają Ci szans, zawsze możesz odwrócić się do nich i powiedzieć "Tak? To zobacz!". Polak, który choć raz nie słyszał o tym człowieku zdecydowanie powinien spłonąć ze wstydu.




Kiedy w 2011r. Anastasi obejmował stanowisko polskiego trenera nikt nie wierzył w sukces naszej drużyny. Porażki z 2010r. i brak czołowych zawodników sprawiły, że podczas Ligi Światowej nie byliśmy stawiani w roli faworytów. Nasz trener nie bał się jednak nowych wyzwań, mimo że wcześniej pracował z naszpikowaną gwiazdami reprezentacją Włoch, z naszą drużyną postanowił udowodnić, że gra i wygrywa cały zespół, a nie poszczególne jednostki. Koncepcja Anastasiego sprawdziła się w 100%, bez najlepszego rozgrywającego Mistrzostw Europy 2009 - Pawła Zagumnego przywieźliśmy z Ligi Światowej brązowy medal i choć nie byliśmy jeszcze w stanie pokonać wielkiej Brazylii, walczyliśmy z największymi potęgami świata jak równy z równym.
Po Lidze Światowej, z nieco większym optymizmem udaliśmy się na Mistrzostwa Europy. Nikt nie wróżył nam jednak medalu, szczególnie kiedy okazało się że o brąz będziemy musieli walczyć z bardzo groźną reprezentacją Rosji. Dla bukmacherów i ludzi zawodowo zajmujących się siatkówką, reprezentacja Sbornej miała już na szyi brązowy medal, który i tak zostałby uznany za ogromną porażkę. Tylko polscy kibice i trener Anastasi wciąż wierzyli, że drużyna biało-czerwonych, obrońcy tytułu sprzed dwóch lat, mogą jeszcze powalczyć! Trochę umiejętnościami, trochę motywacją trenera, a tak naprawdę własnym charakterem i ogromnym serduchem do walki wydarliśmy Rosji zwycięstwo i z Mistrzostw Europy przywieźliśmy wymarzony brąz.
Rok 2011 obfitował w niepodziewane medale. Oprócz dwóch brązów przywieźliśmy też srebro Pucharu Świata, dające nam bezpośredni awans na Igrzyska Olimpijskie. Kto wie, może gdyby nasi siatkarze nie skończyli grać meczu po dwóch setach, moglibyśmy cieszyć się wtedy ze złota!

2012 rok to czas rządów biało-czerownych. Podczas Ligi Światowej dominowaliśmy we wszystkich meczach, przestaliśmy się bać wielkiej Brazylii i przez cały turniej przeszliśmy jak czołg, dosłownie miażdżąc rywali. To wreszcie wszyscy bali się nas, a nie my ich! Obecność Polaków w grupie zaczęła sprawiać, że była to grupa śmierci, nawet największe zespoły drżały przez spotkaniami z biało-czerwonymi. Po drodze wyeliminowaliśmy wielką Brazylię, a w finale nie daliśmy nawet dojść do słowa bezbronnym Amerykanom. Mówiło się wtedy, że gramy fantastyczną siatkówkę, niektórzy zaczęli porównywać tę drużynę do niepokonanego przed laty zespołu Huberta Jerzego Wagnera.
Wielu mówiło, że jesteśmy jednymi z głównych faworytów do złota Igrzysk Olimpijskich.
Jak było... każdy z nas wie. Balonik oczekiwań rósł z dnia na dzień. Presja była ogromna, jeszcze przed rozpoczęciem turnieju wszyscy wieszali medale na szyjach naszych reprezentantów. Według mnie przegraliśmy wtedy nie brakiem umiejętności, a psychiką.

Potem było już tylko gorzej. Nieudane Igrzyska Olimpijskie zostawiły trwały ślad w głowach naszych reprezentantów. Przegrana Liga Światowa i Mistrzostwa Europy w 2013r. sprawiły, że władze PZPS zdecydowały się odwołać Anastasiego ze stanowiska trenera polskiej reprezentacji.
Trzeba się jednak zastanowić, czy naprawdę zawinił tylko trener?
I co najważniejsze, czy na rok przed najważniejszą imprezą - Mistrzostwami Świata w Polsce, damy radę z nowym trenerem zbudować nowy zespół, który byłby w stanie bić się o najwyższe cele?
Czy niecały rok to nie za mało na budowanie wszystkiego od podstaw?
Czas zweryfikuje czy PZPS podjął słuszną decyzję.
Na dzień dzisiejszy możemy tylko powiedzieć:
Trenerze, dziękujemy za te wspólne lata, za każdy sukces, za każdą walkę i za każde "Come on guys!!!"





poniedziałek, 21 października 2013

Twarzą w twarz z muzyką

   Czasem zastanawiam się po co tak właściwie ludzie tworzą muzykę?
Dla pieniędzy? Dla sławy? A może po to, aby podzielić się czymś z drugim człowiekiem?
Pewnie teraz każdemu z nas przychodzą na myśl różne przykłady, w głowach układają się odpowiedzi na powyższe pytanie.
Także w mojej głowie snują się różne myśli, którymi chciałabym się z Wami podzielić.
Zacznę jednak o samego początku, jeśli taki w ogóle istnieje. 
   Muzyka - pojęcie wszystkim znane, a jednak nie posiadające określonej definicji. A przecież żeby wiedzieć po co ludzie ją tworzą, musimy najpierw wiedzieć czym tak właściwie jest.
Sekwencją dźwięków wspartą określonym tekstem?
A może tylko wytworem naszej wyobraźni, bo przecież nikt jej nigdy nie widział ani nikt nie spotkał się z nią twarzą w twarz?
Pewnie każdy ma swoją definicję tego słowa.
Moim zdaniem muzyka jest piękną formą przekazu, być może najpiękniejszą z istniejących form.
To właśnie ona dociera do największej liczby ludzi na świecie, to właśnie ona pomaga przetrwać trudne chwile, to ona jest z nami w radosnych momentach naszego życia.
I tu dostajemy odpowiedź na pytanie po co ludzie tworzą muzykę, a może raczej po co powinni ją tworzyć.
Sława i pieniądze to tylko skutki uboczne bycia prawdziwym artystą.
Tak naprawdę najważniejszy jest przekaz, cel w jakim wyśpiewywane są słowa danej piosenki.
Wiele osób nie zastanawia się o czym śpiewa, a to przecież tak jak z rozmową.
Czy rozmawiając z kimś nie wiemy o czym mówimy? Czy mówimy tylko po to żeby mówić? Czy mówienie w kółko o tym samym jest interesujące dla naszego rozmówcy?
Tak samo jest z tekstem piosenki. Nieprawdą więc jest, że nikt nigdy nie spotkał się twarzą w twarz z muzyką. W sensie fizycznym może jeszcze nie, ale duchowych przypadków takich spotkań jest bardzo dużo.
Kiedy artysta ma nam coś do przekazania, nieważne jaka odległość nas dzieli, zawsze dotrze to do naszego serca, zawsze spotkamy się więc z muzyką gdzieś w głębi naszej duszy.
   Niech to przesłanie towarzyszy nam przez jak najdłuższy czas. Spotykajmy się z tą prawdziwą muzyką jak najczęściej.
Każdego dnia. O każdej porze. Zawsze. Wpuszczajmy ją do naszego serca, a na pewno nam się odwdzięczy.



Dziś bardziej filozoficznie, mam nadzieję że Was nie zanudziłam.
Zapraszam do komentowania :))

sobota, 19 października 2013

Mimozami jesień się zaczyna...

"Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła."
Jesień zadomowiła się u nas na dobre, liście żółkną i powoli spadają z drzew, o szyby naszych okien coraz częściej rytmicznie stuka deszcz.
Robi się coraz chłodniej, ulubione szorty i topy musimy zastąpić ciepłymi swetrami, w miejsce chłodnych napoi wkrada się ciepła herbata, kawa lub kakao.
Coraz częściej wolny czas zamiast na dworze spędzamy w domu pod ciepłymi kocami.



 Jesień to także czas zadumy, wspaniały moment na zatrzymanie i zastanowienie się nad swoją przyszłością.
Często w takich chwilach towarzyszy nam nasza ulubiona muzyka.
To właśnie ona koi naszą duszę i pomaga nam przetrwać ten jesienny, mimo wszystko piękny czas.
 

"W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie
Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem
Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają
Na łące stoją jak na scenie, czy też przeżyją, czy dotrwają?"
Jakie piosenki są Waszymi ulubionymi na chłodne jesienne dni? 
Które utwory Was inspirują? :)




piątek, 18 października 2013

Trzy, dwa, jeden, START!

Na sam początek chyba należą się jakieś słowa wprowadzenia :)
A więc mam na imię Justyna, mam 16 lat, interesuję się sportem - głównie siatkówką i muzyką - zwłaszcza rockową.
Jeśli ktoś miałby ochotę dowiedzieć się o mnie czegoś więcej, zapraszam do zakładki "O mnie".

Co do sposobu w jaki będę prowadzić bloga - nie ukrywam, że nie jest on jeszcze do końca sprecyzowany.
Jedyne co sobie postanowiłam i czego będę się mocno trzymać to to, aby posty płynęły prosto ze mnie, z mojego serca.
Będę Wam więc opowiadać o moich pasjach, głównie o rockowej muzyce, przedstawiać swoje zdania na różne tematy, od czasu do czasu wprowadzać w świat książki, filmu czy sportu.
Nie ukrywam, że chciałabym tu stworzyć coś w stylu strony o kulturze, pełnej ciekawych dyskusji.

Od razu mówię: jeżeli myślicie, że trafiliście na typowego bloga typowej nastolatki, jesteście w błędzie. Nie spodziewajcie się tutaj postów o muzycznych nowościach, gorących newsach, stylizacjach czy opowieściach o jakże emocjonujących wypadach do McDonalda.
Owszem, mam dopiero 16 lat, jestem zwykłą dziewczyną z małego miasta, ale chciałabym, aby ten blog był tworzony z dedykacją dla osób naprawdę czujących muzykę.

To chyba tyle. Jestem otwarta na Wasze propozycje, mam nadzieję że będziecie tu chętnie zaglądać, przedstawiać swoje opinie, wspólnie ze mną tworzyć naszą malutką rockową świątynię.
Z biegiem czasu poznacie mnie lepiej, może niektórzy z Was dowiedzą się tu czegoś nowego, a może to Wy mnie czegoś nauczycie.

Mam nadzieję, że ktoś tutaj zajrzy :)
Pozdrawiam, Justyna :)