Post o trenerze Polski, Andrei Anastasim już był.
Przepraszam, byłym trenerze, bo to co wszyscy przeczuwaliśmy stało się faktem, już oficjalnie Andrea Anastasi nie jest trenerem reprezentacji Polski.
Trudne do pojęcia, a jednak prawdziwe. Tak ciężko przychodzi mi zaakceptowanie tej sytuacji.
Człowiek, dzięki któremu pokochałam siatkówkę, osoba która wycisnęła z naszych chłopaków całą finezję gry, nie jest już "ojcem" tej drużyny.
Nie będę się powtarzać, pisząc po raz kolejny wspomnienia pięknych chwil pod Jego wodzą, bo nie o to tutaj chodzi. Wszystkich ciekawych, chcących poznać moje zdanie na ten temat odsyłam do poprzedniego posta. I pamiętajcie: Wspomnienia to coś czego nikt nam nigdy nie odbierze!
Dziś słów kilka na temat nowego trenera reprezentacji Polski.
Prognozy były różne, niektórzy mówili, że nowym szkoleniowcem zostanie Vladimir Alekno, inni stawiali na Glenna Hoag'a, a ostatecznie PZPS postanowił zrobić nam wszystkim ogromną niespodziankę.
Czy miłą? Czas zweryfikuje, czy ryzyko podjęte przez Polski Związek Piłki Siatkowej okaże się dobrym ruchem, bo niewątpliwie wybór niedoświadczonego trenera jest ogromnym ryzykiem.
Dla niepoinformowanych - już mówię o co mi chodzi.
Otóż na trenera reprezentacji Polski został wybrany wciąż czynny zawodnik Skry Bełchatów, Stephane Antiga.
Doskonały zawodnik, przesympatyczny człowiek.... a trener?
O ile miłości do Polski nie można mu odmówić, bo w końcu gra u nas 6 lat, o tyle w jego bogatym siatkarsko CV trudno się doszukać rubryczki "doświadczenie trenerskie".
Niewątpliwie Antiga będzie się starał udowodnić, że nie tylko papier świadczy o klasie szkoleniowca, pewnie da z siebie wszystko, pewnie będzie zapowiadał walkę o medal Mistrzostw Świata, ale czy to jest w ogóle możliwe?
Czy naprawdę człowiek nie mający żadnego doświadczenia jest w stanie wyprowadzić nasz zespół z fali porażek? Czy to co nie udało się utytułowanemu Anastasiemu uda się Antidze?
Na dzień dzisiejszy nie chcę snuć jakichś teorii, nie chcę z góry skazywać nowego szkoleniowca na porażkę, bo oczywiście życzę mu jak najlepiej, choć nie ukrywam że nawet w najśmielszych snach nie przewidziałabym takiego obrotu sprawy.
Nie pozostaje więc nic innego jak mocno trzymać kciuki za biało-czerwoną armię, oby ten eksperyment wyszedł nam na dobre.
Oby Stephan Antiga dołączył do klanu wspaniałych trenerów reprezentacji Polski: Lozano, Castellaniego i Anastasiego.
Niech nasza drużyna pod Jego przewodnictwem podobnie jak pod wodzą Anastasiego, wróci na szczyt.
Niech na szyjach naszych Orłów znów zawisną medale, niech znów zabrzmi Mazurek Dąbrowskiego, niech nasze serca znów rozeprze duma, a w naszych oczach znów pojawią się łzy szczęścia.
Obyśmy znów walczyli, obyśmy znów wygrywali, obyśmy znów byli NIEPOKONANI!!!

Świetny post :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że będzie dobrze. Śmieszy mnie jak gadasz mi wypowiedzi komentatorów :D
OdpowiedzUsuń