Kiedy w 2011r. Anastasi obejmował stanowisko polskiego trenera nikt nie wierzył w sukces naszej drużyny. Porażki z 2010r. i brak czołowych zawodników sprawiły, że podczas Ligi Światowej nie byliśmy stawiani w roli faworytów. Nasz trener nie bał się jednak nowych wyzwań, mimo że wcześniej pracował z naszpikowaną gwiazdami reprezentacją Włoch, z naszą drużyną postanowił udowodnić, że gra i wygrywa cały zespół, a nie poszczególne jednostki. Koncepcja Anastasiego sprawdziła się w 100%, bez najlepszego rozgrywającego Mistrzostw Europy 2009 - Pawła Zagumnego przywieźliśmy z Ligi Światowej brązowy medal i choć nie byliśmy jeszcze w stanie pokonać wielkiej Brazylii, walczyliśmy z największymi potęgami świata jak równy z równym.
Po Lidze Światowej, z nieco większym optymizmem udaliśmy się na Mistrzostwa Europy. Nikt nie wróżył nam jednak medalu, szczególnie kiedy okazało się że o brąz będziemy musieli walczyć z bardzo groźną reprezentacją Rosji. Dla bukmacherów i ludzi zawodowo zajmujących się siatkówką, reprezentacja Sbornej miała już na szyi brązowy medal, który i tak zostałby uznany za ogromną porażkę. Tylko polscy kibice i trener Anastasi wciąż wierzyli, że drużyna biało-czerwonych, obrońcy tytułu sprzed dwóch lat, mogą jeszcze powalczyć! Trochę umiejętnościami, trochę motywacją trenera, a tak naprawdę własnym charakterem i ogromnym serduchem do walki wydarliśmy Rosji zwycięstwo i z Mistrzostw Europy przywieźliśmy wymarzony brąz. Rok 2011 obfitował w niepodziewane medale. Oprócz dwóch brązów przywieźliśmy też srebro Pucharu Świata, dające nam bezpośredni awans na Igrzyska Olimpijskie. Kto wie, może gdyby nasi siatkarze nie skończyli grać meczu po dwóch setach, moglibyśmy cieszyć się wtedy ze złota!
Wielu mówiło, że jesteśmy jednymi z głównych faworytów do złota Igrzysk Olimpijskich.
Jak było... każdy z nas wie. Balonik oczekiwań rósł z dnia na dzień. Presja była ogromna, jeszcze przed rozpoczęciem turnieju wszyscy wieszali medale na szyjach naszych reprezentantów. Według mnie przegraliśmy wtedy nie brakiem umiejętności, a psychiką.
Potem było już tylko gorzej. Nieudane Igrzyska Olimpijskie zostawiły trwały ślad w głowach naszych reprezentantów. Przegrana Liga Światowa i Mistrzostwa Europy w 2013r. sprawiły, że władze PZPS zdecydowały się odwołać Anastasiego ze stanowiska trenera polskiej reprezentacji.
Trzeba się jednak zastanowić, czy naprawdę zawinił tylko trener?
I co najważniejsze, czy na rok przed najważniejszą imprezą - Mistrzostwami Świata w Polsce, damy radę z nowym trenerem zbudować nowy zespół, który byłby w stanie bić się o najwyższe cele?
Czy niecały rok to nie za mało na budowanie wszystkiego od podstaw?
Czas zweryfikuje czy PZPS podjął słuszną decyzję.
Na dzień dzisiejszy możemy tylko powiedzieć:
Trenerze, dziękujemy za te wspólne lata, za każdy sukces, za każdą walkę i za każde "Come on guys!!!"
Zgadzam się z każdym napisanym przez ciebie słowem... Pozwolę sobie zacytować coś z pewnego świetnego fanpejdża o siatkówce: "To przecież dzięki Anastasiemu coraz śmielej pukaliśmy do bram światowej czołówki"
OdpowiedzUsuńTrenerze, dziękujemy za wszystko!
Justyna jakie mocne słowa, ale trudno się z tobą nie zgodzić, to pod jego ramieniem rozgrywaliśmy takie fajne mecze :D
OdpowiedzUsuńAndrea ;( <3 Zgadzam się ze wszystkim !
OdpowiedzUsuńI mówisz, że nie masz talentu do pisania? Błagam Cię pisz więcej :D. Oczywiście szkoda Anastaziego bo to dzięki niemu to wszystko.
OdpowiedzUsuńuwielbiam twój sposób pisania:)
OdpowiedzUsuńhttp://faa-fly.blogspot.com/