sobota, 2 listopada 2013

Trzeba żyć!

Wczoraj Święto Zmarłych, dziś Dzień Zaduszny. Wspominamy wszystkich tych, którzy odeszli, przywołujemy wspomnieniami naszych najbliższych, zatrzymujemy się w zadumie nad ich grobami.
A co z nami, tymi którzy wciąż żyją? Po co tak właściwie żyjemy? To chyba najczęstsze pytanie, które na zawsze pozostanie bez odpowiedzi.
Jedno jest pewne - mimo wszystkich przeciwności losu musimy żyć. I chociaż czasem zdarzają się sytuacje, w których życie wychodzi nam bokiem, musimy stawać im czoła, bo przecież życie to najpiękniejsze co mogło nam się przytrafić. 
   Ostatnio do kin wszedł film pt. "Mój biegun". Jest to opowieść o życiu Jaśka Meli, ale przede wszystkim o pokonywaniu własnych słabości i o tym, że mimo pojawiających się barier, można żyć normalnie. 



Jasiek najpierw stracił młodszego brata, potem uległ poparzeniu, w wyniku którego stracił rękę i nogę.
Mimo tego, wraz z Markiem Kamińskim zdobył oba bieguny, stając się najmłodszym i pierwszym niepełnosprawnym, który tego dokonał. Teraz pomaga innym potrzebującym, prowadząc fundację "Poza Horyzonty".

"Kalectwo to nie brak ręki i nogi! Kalectwo to stan umysłu!" 

Film pt. "Mój biegun" opowiada głównie o relacjach ojciec-syn, ukazując emocje towarzyszące wszystkim trudnym chwilom w życiu rodziny Melów.
Polecam go szczególnie tym, którzy zwątpili w swoje możliwości. Jeśli wydaje Wam się, że znaleźliście się w sytuacji bez wyjścia, jeśli myślicie, że los skrzywdził Was jak nikogo innego na świecie, weźcie się w garść, udajcie się do kina i zastanówcie się czy naprawdę nie ma dla Was nawet cienia nadziei.


"Wszystko jest po coś. Nawet największe nieszczęścia" ~ Jan Mela


2 komentarze:

  1. Koniecznie muszę obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze wyciągnąc kogoś na to do kina *.*
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ♥

    OdpowiedzUsuń