Walka, siła, zaangażowanie i ogromne emocje - tego wszystkiego mogliśmy doświadczyć oglądając wczoraj pojedynek gigantów - PGE Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla.
Przeżyjmy to jeszcze raz!
Na trybunach w hali "Energia" w Bełchatowie komplet widzów. Przed telewizorami tysiące kibiców.
Godzina 14.45 - rozpoczynamy spotkanie!
Pierwszy set padł łupem siatkarzy z Jastrzębia. Wspaniała gra w obronie i kilka udanych kontr sprawiły, że osiągnęli oni bezpieczną przewagę i z łatwością doprowadzili ją do końca pierwszej odsłony.
W drugim secie zaczął się prawdziwy siatkarski bój. Swoje szanse na zakończenie tej odsłony miały zarówno jedna, jak i druga drużyna. Ostatecznie to Skra wydarła zwycięstwo i wygrała go 27:25, jak się później okazało, otwierając sobie tym samym drogę do zwycięstwa w całym meczu - 3:1.
"Cóż, każda seria kiedyś się kończy. Mam nadzieję, że teraz rozpoczniemy kolejną" - mówił przed kamerami Polsatu Sportu Krzysztof Gierczyński.
Jastrzębski Węgiel musiał przerwać serię zwycięstw, przyznając przy tym wyższość bełchatowian, szczególnie w elemencie zagrywki.
Skra Bełchatów natomiast po wyjazdowej porażce z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle odrodziła się na nowo, zdobywając kolejne 3 punkty i plasując się na 2. miejscu w tabeli.
Oba zespoły czekają teraz mecze z nieco słabszymi rywalami. Siatkówka wielokrotnie pokazała nam jednak, że nie ma czegoś takiego jak mecze z góry wygrane.
Nawet pozornie najsłabsze zespoły są w stanie walczyć z najlepszymi, choćby tak jak beniaminek tegorocznej edycji PlusLigi - Czarni Radom.
Kibicom Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla nie pozostaje więc nic innego, jak trzymać kciuki za swoje drużyny w kolejnych spotkaniach, bo liga dopiero nabiera tempa.
A wszystkim siatkarskim koneserom życzę, aby każdy mecz był tak emocjonujący jak ten wczorajszy w Bełchatowie.
Skra Bełchatów natomiast po wyjazdowej porażce z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle odrodziła się na nowo, zdobywając kolejne 3 punkty i plasując się na 2. miejscu w tabeli.
Oba zespoły czekają teraz mecze z nieco słabszymi rywalami. Siatkówka wielokrotnie pokazała nam jednak, że nie ma czegoś takiego jak mecze z góry wygrane.
Nawet pozornie najsłabsze zespoły są w stanie walczyć z najlepszymi, choćby tak jak beniaminek tegorocznej edycji PlusLigi - Czarni Radom.
Kibicom Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla nie pozostaje więc nic innego, jak trzymać kciuki za swoje drużyny w kolejnych spotkaniach, bo liga dopiero nabiera tempa.
A wszystkim siatkarskim koneserom życzę, aby każdy mecz był tak emocjonujący jak ten wczorajszy w Bełchatowie.
Ekstraklasę piłkarzy pozostawię bez komentarza, ale ligę siatkarzy trzeba przyznać mamy na światowym poziomie! :)
PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 3:1 (18:25, 27:25, 25:23, 25:21)
PGE Skra: Uriarte 3, Antiga 6, Kłos 12, Wlazły 22, Włodarczyk 2, Wrona 10 oraz Zatorski (l), Tuia 8, Brdović, Conte. Trener: Falasca.
Jastrzębie: Masny 3, Kubiak 9, Pajenk 12, Łasko 14,Gierczyński 15, van de Voorde 11 oraz Wojtaszek (l), Popiwczak, Malinowski, Bontje.Trener: Bernardi.
MVP meczu: Uriarte. Sędziowali: Burkiewicz i Dudek. Widzów: 2700.
Do zobaczenia w kolejnym poście! :)
